Hej, serio zaczynam się zastanawiać, jak ludzie znajdują czas na normalne gotowanie
U mnie ostatnio dzień za krótki na wszystko i kuchnia przegrywa z obowiązkami. Dlatego coraz częściej patrzę na gotowe dania w słoikach jako potencjalne wybawienie. W teorii brzmi świetnie - szybko, wygodnie i bez bałaganu. Tylko ciekawi mnie, jak to wygląda w praktyce. Ktoś z was to regularnie je? Jak ze smakiem, składem i porcjami? Można to traktować jako normalny obiad, czy raczej opcję awaryjną na naprawdę ciężkie dni?