Page 1 of 1

Ciekawostki - Miasto pogan. Cezarea Pilipowa.

PostPosted:Tue Jun 23, 2026 12:46 am
by Piotr
Cezarea Filipowa znajdowała się zaledwie dwadzieścia pięć mil od religijnych społeczności Galilei. Jednak praktyki religijne tego miasta znacznie różniły się od tych spotykanych w pobliskich żydowskich miejscowościach.
W czasach Starego Testamentu północno-wschodni obszar Izraela stał się centrum kultu Baala. Z czasem kult baalów został zastąpiony kultem greckich bogów płodności.

Cezarea Filipowa, położona w regionie u podnóża góry Hermon, stała się religijnym centrum kultu greckiego boga Pana. Grecy nazwali miasto Panias na jego cześć.

Lata później, gdy Rzymianie podbili ten obszar, Herod Filip odbudował miasto i nazwał je swoim imieniem. Jednak Cezarea Filipowa nadal koncentrowała się na kulcie greckich bogów. W skale górującej nad miastem miejscowa ludność zbudowała kapliczki i świątynie poświęcone Panowi. Pół człowiek pół koza :) Całość położona była na skałach.

Co ciekawe, Jezus wybrał Cezareę Filipową jako miejsce wygłoszenia czegoś w rodzaju „mowy na zakończenie” dla swoich uczniów. W tym pogańskim otoczeniu zachęcał swoich uczniów do budowania Kościoła, który przezwycięży najgorsze zło.

Dla pogańskiego umysłu jaskinia i źródlana woda w Cezarei Filipowej tworzyły więc bramę do świata podziemnego. Wierzyli, że ich miasto dosłownie znajduje się przy bramach świata podziemnego — bramach piekieł. Aby każdego roku skłonić swojego boga, Pana, do powrotu, mieszkańcy Cezarei Filipowej dopuszczali się straszliwych czynów, w tym prostytucji oraz kontaktów seksualnych między ludźmi a kozami.

Gdy Jezus przyprowadził swoich uczniów w tę okolicę, musieli być zszokowani. Cezarea Filipowa była czymś w rodzaju dzielnicy czerwonych latarni w ich świecie, a pobożni Żydzi unikaliby jakiegokolwiek kontaktu z odrażającymi czynami popełnianymi w tym miejscu.

Było to miasto ludzi gorliwie pukających do bram piekieł.

Jezus przedstawił wyraźne wyzwanie swoimi słowami w Cezarei Filipowej: nie chciał, aby jego naśladowcy ukrywali się przed złem; chciał, aby szturmowali bramy piekła.

Stojąc w pobliżu pogańskich świątyń Cezarei Filipowej, Jezus zapytał swoich uczniów: „Za kogo Mnie uważacie?”. Piotr odważnie odpowiedział: „Ty jesteś Synem Boga żywego”. Uczniowie prawdopodobnie byli poruszeni kontrastem między Jezusem, prawdziwym i żywym Bogiem, a fałszywymi nadziejami pogan, którzy pokładali ufność w „martwych” bogach.

Jezus kontynuował: „Ty jesteś Piotr, i na tej skale zbuduję mój Kościół, a bramy Hadesu go nie przemogą” (zob. Mt 16,13–20).

Chociaż tradycje chrześcijańskie dyskutują nad teologicznym znaczeniem tych słów, wydaje się jasne, że słowa Jezusa miały również znaczenie symboliczne. Jego Kościół miał być zbudowany na „skale” Cezarei Filipowej — skale dosłownie pełnej nisz dla pogańskich bożków, gdzie dominowały bezbożne wartości.

Bramy były w starożytnym świecie konstrukcjami obronnymi. Mówiąc, że bramy piekła nie przemogą, Jezus sugerował, że te bramy zostaną zaatakowane.

Stojąc przy dosłownej „Bramie Hadesu”, uczniowie mogli być przytłoczeni wyzwaniem, jakie postawił przed nimi Jezus. Przez kilka lat pobierali nauki u swojego rabina, a teraz powierzał im ogromne zadanie: atakować zło i budować Kościół właśnie w miejscach najbardziej przepełnionych moralnym zepsuciem.


Jezus przedstawił wyraźne wyzwanie swoimi słowami w Cezarei Filipowej: nie chciał, aby jego naśladowcy ukrywali się przed złem; chciał, aby szturmowali bramy piekła.

Naśladowcy Jezusa nie mogą skutecznie przeciwstawiać się złu, jeśli wstydzą się swojej wiary.

Po tym, jak Jezus powiedział swoim uczniom o szturmowaniu bram piekła, dał im również kolejne ostrzeżenie: „Jeśli ktoś wstydzi się mnie i moich słów, Syn Człowieczy będzie się wstydził jego, gdy przyjdzie w swojej chwale” (Łukasza 9:26).

Jezus wiedział, że jego naśladowcy spotkają się z drwinami i gniewem, gdy będą próbowali przeciwstawiać się złu. Jego słowa były stanowczym wyzwaniem: bez względu na to, jak silny będzie opór, jego naśladowcy nigdy nie powinni ukrywać swojej wiary w Boga.

Jezus nauczał z pasją, nawet jeśli postronni mogli uważać go za głupca. A w Cezarei Filipowej rzucił wyzwanie wszystkim, którzy go słyszeli: „Cóż za korzyść odniesie człowiek, jeśli zdobędzie cały świat, a utraci lub zaprzepaści własną duszę?” (w. 25).

W mieście pełnym fałszywych bożków Jezus wezwał swoich naśladowców do oddania się jedynemu prawdziwemu Bogu. Fałszywi bogowie obiecywali dobrobyt i szczęście, lecz ostatecznie nie byli w stanie spełnić tych obietnic. Jezus nie obiecywał łatwego życia, ale dotrzymał obietnicy zbawienia — jedynego rodzaju pomyślności, który naprawdę ma znaczenie.

Dzisiaj chrześcijanie muszą wsłuchiwać się w słowa naszego Rabina, zwłaszcza wtedy, gdy kusi nas, by ukrywać swoją wiarę z powodu wstydu lub strachu. Nasz świat jest pełen ludzi, którzy „zdobyli świat”, ale utracili swoje dusze. Jeśli będziemy ukrywać swoją wiarę, mogą nigdy nie odnaleźć zbawienia, którego potrzebują.


Gdy słuchamy dziś wezwania Jezusa, my, jako chrześcijanie, powinniśmy zadać sobie ważne pytanie: Czy w walce ze złem jesteśmy w defensywie czy w ofensywie?

W kulturze, która ceni różnorodność, sugerowanie, że istnieją pewne prawdy odnoszące się do wszystkich ludzi, bywa odbierane jako obraźliwe. Wskazywanie grzechu nie jest popularne, a wielu chrześcijan nazywa się „nietolerancyjnymi”, ponieważ odmawiają akceptowania pewnych zachowań i idei.

Niestety, wiele osób przyjęło zniekształconą wersję chrześcijaństwa, która stara się być „politycznie poprawna”. Nie chcą nikogo urazić, więc akceptują grzech zamiast się mu przeciwstawiać. Ostatecznie ich słowa o „miłości” brzmią pusto, ponieważ akceptują grzechy, które niszczą ludzkie życie.

Inni chrześcijanie po prostu próbują całkowicie unikać grzesznej kultury. Nauczono ich przechodzenia do defensywy — ukrywania się w swoich kościołach, szkołach i domach oraz zamykania drzwi przed złymi wpływami kultury.

Jednak Jezus wezwał swoich uczniów do działania w ofensywie — do głoszenia prawdy bez wstydu.

Nasze szkoły i kościoły powinny stać się miejscami przygotowania, a nie twierdzami; miejscami, które wyposażają lud Boży do konfrontowania grzesznego świata, zamiast ukrywania się przed nim. Jezus wie, że pogański świat będzie stawiał opór, ale mimo to zachęca nas, byśmy tam szli i budowali Jego Kościół właśnie w tych miejscach, które są najbardziej moralnie zdeprawowane.

Gdy słuchamy dziś wezwania Jezusa, my, jako chrześcijanie, powinniśmy zadać sobie ważne pytanie: Czy jesteśmy w defensywie czy w ofensywie?