Przyjazne forum dyskusyjne. Dołącz do nas. Na Każdy Temat. 

  • Jak rozmawiać z protestantami - poradnik w pigułce.

  • Religie, wiara, biblia - dyskusje i rozważania dla wszystkich.
Religie, wiara, biblia - dyskusje i rozważania dla wszystkich.
 #174  by Piotr
 Sun Nov 13, 2016 8:22 pm
Image

Kochani!
Często spotykamy się z "atakami" na Kościół Katolicki z różnych stron.
Oto jak poradzić sobie z protestantami i ich teoriami na tle Biblii.

Apologetyka katolicka – podstawy
1. Apologetyka z greckiego "apologia" (czyli obrona) - jest to dziedzina pewnej nauki, aktywności Kościoła zajmująca się obroną wiary. Przy czym chciałbym tutaj położyć szczególny nacisk na słowo "obrona", ponieważ apologetyka koncentruje się głównie na obronie przed atakami, a nie na samym ataku innych wyznań. Celem apologetyki jest umocnienie wiary wyznawców, udzielenie odpowiedzi na frapujące pytania, narastające wątpliwości co do zasadności naszych nauk, jak i wskazanie różnym sceptykom, że ich wszelkie ataki są pozbawione wszelkich podstaw logicznych i merytorycznych.
 
Potrzeba podejmowania takiej aktywności jest wskazana w 1 liście św. Piotra:
1 P 3,15 bt4 "Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest."
Jednakże w rzeczywistości konieczność podejmowania obrony wynika nie tyle z tego powyższego fragmentu, co z... samego życia!
 
Onus Probandi
Pierwsza sprawa najważniejsza w apologetyce, to tzw. ciężar dowodu - polega to na tym, że ciężar udowodnienia spoczywa na tej stronie, która postuluje jakieś twierdzenie, oraz daje do zrozumienia, że ma bezwzględnie rację i ci co się z tym nie zgadzają, to nie mają racji, lub postuluje, że strona przeciwna jest w błędzie, ich przekonania są niezgodne z prawdą. Tym samym jeśli my wyznajemy jakąś prawdę "że wierzymy w Boga" i ją wyznajemy nie ingerując w światopogląd innych ludzi, nie chodzimy po ateistach głosząc im: "jesteście w błędzie, że nie wyznajecie Boga, bo On istnieje", nie chodzimy od domu do domu Świadków Jehowy i nie głosimy im „jesteście oszukiwani przez Strażnicę”. to nie musimy im niczego udowadniać. Jeśli oni próbują nam wmówić, że Boga nie ma i że jesteśmy w błędzie, to oni kładą na siebie ciężar udowodnienia tego postulatu. Jeśli natomiast zwyczajnie nie wierzą w Boga, nie podzielają naszego poglądu, nie twierdzą, że jesteśmy bezwzględnie w błędzie, to i oni nie biorą na siebie żadnego ciężaru dowodu.
 
Najczęstszą pułapką ze strony różnych ateistów i protestantów, na którą my dajemy się im złapać, jest ich żądanie udowodnienia danej prawdy naszej wiary. To jest niestety haczyk, który często połykamy i w konsekwencji wykazujemy swoją zupełną bezradność. W tego typu dyskusjach warto mieć świadomość co do kilku ważnych kwestii.
 
Po pierwsze: wiara nie opiera się na dowodach, ale na przesłankach. Dlatego też bardzo często spotykamy się z problemem podczas dyskusji ze sceptykami, którzy każą nam udowodnić to, w co wierzymy: „wierzysz w Boga, to udowodnij, że on istnieje”. „wierzysz w wniebowzięcie Marii, to udowodnij to”. W tym momencie należy im wyraźnie powiedzieć: "nie, nic nie muszę udowadniać, bo moja wiara nie opiera się na dowodach. Jeśli ty chcesz mi pokazać, że jestem w błędzie, to na tobie spoczywa ciężar udowodnienia tego". Weźmy taki przykład: wiara w Boga. Istnienia Boga nie da się udowodnić, ani nie da się udowodnić Jego nieistnienia. W takim razie nasuwa się słuszne pytanie: „dlaczego wierzymy”? Nasza wiara opiera się przede wszystkim na pewnych przesłankach. Ja w takiej sytuacji odpowiadam:
 
1. Wierzę w wiarygodność Biblii, wierzę, że została ona napisana przez autentycznych świadków cudów Chrystusa, którzy widzieli to na własne oczy, opisali to w Ewangelii i za tę prawdę oddali swoje życie (tym się różni wiara chrześcijańska od innych wyznań, że jest zbudowana na krwi takich męczenników, którzy oddali swoje życie nie za wiarę, ale za wiedzę, bowiem aż do przelania krwi twierdzili, że widzieli Jezusa zmartwychwstałego – jest to ważna różnica – nie chodzi o to, że oddali życie za wiarę, ale za wiedzę, bo na własne oczy widzieli Jezusa zmartwychwstałego)
2. Wierzę w Boga, bo uznaję wiarygodność cudów, nadprzyrodzonych znaków, które dokonują się w imię Jezusa: uzdrowienia, uwolnienia z opętania. Wiele z tych nadprzyrodzonych wydarzeń zostało przekazanych przez bezpośrednich świadków naszych czasów, w tym moich znajomych, więc nie widzę żadnych podstaw do tego, aby je zanegować.
3. Wierzę, bo uznaję autentyczność całunu turyńskiego, który powstał w nadprzyrodzony sposób, nie zrozumiały przez współczesnych naukowców.
4. Wiara ta również jest potęgowana przez obserwację zadziwiającej rzeczywistości, świata, który mnie otacza.
 
Idąc dalej, konsekwencją tego powyższego jest wiara w nauki głoszone przez Kościół::
Wierzę w dogmaty maryjne, ponieważ:
5. Wierzę w działanie Ducha Świętego w Kościele, w to, że nauka Kościoła pochodzi od Boga, co jest konsekwencją tego, że wierzę w Boga i Jego objawione słowo, które zapewnia o tym, że Bóg pośle swojego Ducha, który będzie z nami na zawsze i o wszystkim pouczy. Innymi słowy: skoro uwierzyłem już w Boga i uwierzyłem w Jego słowo (Biblię), to tym samym uwierzyłem w to, co w niej znajduję, a znajduję to, że Bóg działa przez swój Kościół, udziela mu Ducha Świętego.
6 Biblia w żaden sposób tym naukom nie zaprzecza i nie ma żadnych przesłanek ku temu, aby je zanegować. Mam też świadomość swojej ułomności, tego że każdy fragment biblijny można zinterpretować na wiele sposobów, więc czasem pewne nauki biblijne, które na pierwszy rzut oka wydają się zaprzeczać nauce Kościoła, w rzeczywistości mogą być przeze mnie źle rozumiane. Problem ten porusza św. Piotr w swoim liście pisząc:
 
2P 3:16 bw "tak też mówi we wszystkich listach, gdzie o tym się wypowiada; są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe, które, podobnie jak i inne pisma, ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają ku swej własnej zgubie."
 
7 Uznaję autentyczność objawień maryjnych, które zostały potwierdzone przez Kościół, wydały dobre owoce i zostały potwierdzone nadprzyrodzonymi znakami (chociaż tak naprawdę żaden katolik nie ma obowiązku w to wierzyć).
 
Apologetyka kładzie główny nacisk na obronę i na podważaniu argumentów sceptyków, którzy usiłują wykazać, że jesteśmy w błędzie, że Biblia, albo fakty zaprzeczają temu, co wyznajemy. Jednak niekiedy idziemy krok dalej i próbujemy udowodnić czasem coś i my. Takim przykładem jest kwestia Bóstwa Jezusa Chrystusa - mamy tutaj dosyć spore pole manewru, więc możemy sobie na to pozwolić i jak się okazuje, z dość dobrym skutkiem. W takiej sytuacji to my bierzemy na siebie ciężar dowodu i nasi adwersarze mają wówczas za zadanie pokazać, że to co my postulujemy, nie jest takie oczywiste, a wymowa pewnych fragmentów nie jest taka jednoznaczna. Jeśli im się uda wykazać, że dany fragment można równie dobrze zinterpretować w taki sposób, że jego wymowa wcale nie dowodzi o Bóstwie Jezusa (wystarczy że podadzą tylko jedną taką hipotetyczną możliwość), to wygrali... I wielu bitwach udało im się odnieść zwycięstwo, ale w tej „wojnie” są na straconej pozycji.
 
Także w apologetyce najczęściej stajemy twarzą w twarz z tzw. "dowodami" naszych oponentów, które mają nam wykazać, że jesteśmy w błędzie. W takiej sytuacji metodą obrony jest zwyczajne "obalenie dowodu". Aby obalić dowód wystarczy dla przykładu:
 
1. Znaleźć chociaż jeden przykład, który przeczy danemu postulatowi.
Przykład:
Protestant mówi, że słowo "pierworodny" oznacza, że ta dana osoba urodziła się jako pierwsza, a po niej MUSIAŁY urodzić się inne osoby (przynajmniej musiała się również urodzić jakaś druga osoba). Tym samym Jezus, skoro jest pierworodnym synem Maryi, to oznacza, Maryja musiała urodzić jakieś inne dzieci (dziecko).
- Nie prawda. Doskonałym przykładem jest ten sam Jezus, który w jednym miejscu jest nazwany pierworodnym Ojca, a w innym miejscu jest nazwany "jednorodzonym Synem", a więc ten przykład obala ich twierdzenie, ze pierworodny implikuje kolejnych urodzonych. Więcej na ten temat w Dziewictwo Maryi.
 
2. Wskazanie błędu logicznego.
Logika i zestaw błędów logicznych to najpotężniejsza broń w apologetyce. Wystarczy wytknął jeden istotny błąd logiczny w argumentacji, aby podważyć cały dowód. Najczęstsze błędy logiczne, z którymi można się zetknąć podczas dyskusji to ex silentio, petitio principii, ekwiwokacja, burden of proof, ipse dixit, apeal to authority, galileo gambit.
 
Ex silentio: opieranie argumentacji na tym, że jak coś nie zostało powiedziane, to oznacza, że to coś na pewno nie miało miejsca. Dla przykładu: skoro w Biblii nie ma ani jednego przykładu modlitwy za zmarłych, to oznacza, że apostołowie nigdy się za nich nie modlili. Jest to błędne logicznie. W Biblii nie znajdujemy żadnych przykładów modlitwy do Ducha Świętego, ani nawet obecność modlitwy do Jezusa nie jest taka oczywista i jednoznaczna, co nie przeszkadza im się modlić do tych osób Boskich.
Petitio principii: błąd polega na przyjęciu w dowodzie za przesłankę zdania bezpodstawnie uznanego za prawdziwe. Przykład:
 
Jeśli Biblia nie naucza nas o jakiejś prawdzie wiary, to oznacza, że to nie jest prawda wiary, ponieważ Biblia jest kompletnym, jedynym i wystarczającym źródłem naszej wiary.
 
Jest to tak zwane „błędne koło”, ponieważ wg takiego stwierdzenia to „tylko to co jest napisane w Biblii, to jest prawda wiary, ponieważ Biblia jest kompletnym i wystarczającym źródłem naszej wiary”. Problemem w tym powyższym przykładzie jest to, że my katolicy nie uznajemy tego stwierdzenia, a do zbudowania tego argumentu posłużono się przesłanką, która sama najpierw wymaga udowodnienia.
Ekwiwokacja: Błąd polega na sprowadzeniu jakiegoś pojęcia do jednego znaczenia, podczas gdy ten wyraz może mieć w rzeczywistości wiele znaczeń. Przykładem jest słowo „pośrednik” - w 1 Tm 2,5 czytamy, że jest tylko jeden pośrednik między Bogiem, a człowiekiem – Jezus Chrystus, więc tym samym sceptycy zarzucają nam, że Maryję nazywamy „pośredniczką”. Błąd polega na sprowadzeniu „pośrednictwa” Jezusowego i „pośrednictwa” Maryi do tego samego znaczenia, podczas gdy znaczenie tych pojęć jest zupełnie inne (szerzej ten temat rozwijam w Solus Christus, a pośrednictwo Maryi).
Burden of proof: Błąd ten zachodzi, jeśli z powodu braku dowodu dla tezy A przyjmuje się, że prawdziwa jest teza przeciwna. Przykład: Jeśli nie ma dowodu na istnienie Boga, to oznacza, że Bóg nie istnieje. Lub wersja odwrócona o 180 stopni: Jeśli nie ma dowodów na to, że Boga nie ma, to oznacza, że On istnieje. Protestanci bardzo często popełniają ten błąd w stwierdzeniach typu: Skoro Biblia nie zezwala nam modlić się do Maryi, to oznacza, że nie można się do niej modlić. W tym przypadku możemy odwrócić tę logikę o 180 stopni i odpowiedzieć, że skoro Biblia nam nie zabrania modlić się do Maryi, więc tym samym zezwala na to. Jeszcze prostszym przykładem jest stwierdzenie, że „skoro kodeks drogowy nie zezwala nam na drapanie się po głowie podczas jazdy, to oznacza, że drapanie się po głowie jest zabronione”.
Ipse Dixit: Błąd opierający się na argumencie „przecież to oczywiste” nie podając przy tym racjonalnego uzasadnienia. Przykład argumentu opartego na tym błędzie: „Święty Paweł nie wierzył w kult świętych, to oczywiste”. Błędu tego unikamy, jeśli po takim stwierdzeniu podajemy uzasadnienie.
Apeal to authority: Wymuszanie przyjęcia na oponencie jakiegoś stanowiska tylko dlatego, że tak twierdzi jakiś autorytet w tej dziedzinie. Podkreślam słowo wymuszanie. Dla przykładu: Wybitny historyk profesor teologii i filologii greckiej Jan Kowalski jednoznacznie stwierdza, że pierwsi chrześcijanie nie wierzyli w Bóstwo Chrystusa. On jest profesorem, a ty to pewnie Biblii ani razu nie przeczytałeś.
Galileo Gambit: Argument przez ośmieszenie: „Ty wierzysz w wniebowzięcie Maryi? Przecież to śmieszne...”. W tym przypadku warto zwrócić uwagę, że błąd ten zachodzi tylko wtedy, jeśli ktoś opiera swój argument na śmieszności nie podając równocześnie racjonalnego uzasadnienia. Bo tak naprawdę różne rzeczy mają na sprawo śmieszyć i mamy prawo o tym mówić – więc jeśli chcemy uniknąć tego rodzaju błędu, musimy podać uzasadnienie (wówczas oponent może nam zarzucić czasem brak należytego wychowania, ale błędu już zarzucić nie może).
 
Więcej o błędach można sobie poczytać np. tutaj (chociaż to nie wyczerpuje tematu...)
 
http://lewandowski.apologetyka.info/ate ... ow,253.htm
3. Wskazanie błędu merytorycznego
 
4. Podważenie aksjomatu (w znaczeniu, że wskazany aksjomat nie jest wcale aksjomatem, jest bardzo wątpliwy i sam najpierw wymaga udowodnienia). Jest to w pewien sposób powiązane z błędem logicznym petitio principii.
 
Przykład:
- Jezus jest zrodzony przez Ojca.
- Ojciec nie jest przez nikogo zrodzony.
- każda czynność, działanie, dzieło (w tym przypadku) zrodzenia jest procesem, który zawsze odbywa się w jakimś punkcie czasu,
- więc z tego wniosek, że był czas, kiedy Jezusa nie było.
 
W takim przypadku należy postawić znak zapytania, czy aby na pewno w bożej rzeczywistości wszystko odbywa się w ramach czasu? A może jest jakaś rzeczywistość, która jest ponad czasem. Jeśli założymy że wszystko musi się odbywać w czasie, to dojdziemy do innych absurdalnych wniosków. Jeśli Jezus musiał być zrodzony w danym punkcie czasu, to może się wówczas okazać, że był czas, kiedy Boga Ojca nie było, albo w przeciwnym wypadku, był nieskończenie długi czas od minus nieskończoności do tego punktu czasu i przez nieskończenie długi czas Bóg Ojciec egzystował w samotności i przez nieskończenie długi czas mu to nie przeszkadzało, albo nie mógł sobie z tym poradzić, lub nie odczuwał potrzeby dzielenia się swoją miłością przez nieskończenie długi czas...
 
4a. Odrzucenie aksjomatu.
Tym się różni od powyższego, że w tamtym podkreślamy fakt, że ten aksjomat jest bardzo wątpliwy, nieuzasadniony i nie mający mocnych podstaw. W tym przypadku odrzucamy aksjomat, jako że nie uznajemy tej prawdy wiary. Możliwy zarzut: Teoria ewolucji powinna zostać bezwzględnie odrzucona, ponieważ my chrześcijanie wierzymy w natchniony charakter Biblii, wierzymy, że jest ona prawdomówna, bezbłędna, precyzyjna, dokładna i właśnie ta Biblia naucza, że wszechświat został stworzony w 6 dni.
 
W takiej sytuacji należy przyznać, że owszem, wierzymy w natchniony charakter Biblii, wierzymy, że wszystko co jest tam napisane, było wolą Boga. Jednak nie podzielamy poglądu, że wszystko jest tam dokładne, dosłowne, precyzyjne pod względem historycznym, astronomicznym, przyrodniczym i naukowym.
 
Jeśli chociaż jedna z tych metod się powiedzie, wtedy cały dowód rozpada się jak domek z kart...